lily4 października, piątek, godz. 19.00
LILLY HATES ROSES
cena biletu: 12/20 zł

To historia z tych zaskakujących. Są debiutantami. Premiera ich płyty Someting to happen miałą miejsce 30 lipca, a za nimi już debiut na falach amerykańskiego eteru w kultowej stacji radiowej KEXP. Singiel „Youth” wzięła na warsztat Sarah Blackwood – autorka słynnych coverów. Wielki świat bardzo szybko zainteresował się Lilly Hates Roses. Bardzo entuzjastycznie i ciepło przyjęci na Openerze oraz Slot Art Festival. Po dwóch trasach koncertowych z bogatszym repertuarem ruszają w kolejną tym razem z płytą!

Ich muzyka osadzona w indie-folku, wspomaganych awangardową elektroniką, otoczonych melancholijnymi osobistymi tekstami. Album wyprodukował Maciej Cieślak (Ścianka, Lenny Valentino). Płyta nagrana analogowo na „setkę” Za sam mastering odpowiedzialny jest Smolik. Coś dla fanów Bon Iver, Low czy The XX.

Na naszym polskim podwórku, w Kasi i Kamilu wyjątkowego talentu dopatrzyła się Maria Peszek: „Jest w was czystość i coś bardzo niewinnego. Mam strasznie wielką nadzieję, że uda wam się to zatrzymać.”

Jarek Szubrycht, redaktor naczelny serwisu T-Mobile Music także widzi w duecie duży potencjał –„Wszystkie fajne amerykańskie filmy o trudach dojrzewania chciałyby mieć Lilly Hates Roses na soundtracku. To jest właśnie ten typ słodko-gorzkich prostych piosenek o trudnych sprawach. Niby niewiele się dzieje, a chwytają za gardło.”

Lilly Hates Roses ma też wsparcie ze strony Piotra Metza – „Stworzyliście magiczny, niepowtarzalny klimat. Widać, że jesteście mocno skupieni na sztuce.”

O Kasi i Kamilu bardzo pochlebnie wypowiada się Maciej Cieślak (Ścianka, Lenny Valentino), producent muzyczny płyty „Something to happen”: „Bardzo zdolni, świetnie śpiewają, aż trudno uwierzyć że Kasia ma 18, a Kamil 23 lata. No i melodie – dawno nie słyszałem tak dobrych melodii. Oprawianie tych perełek w stosowne koronki codziennie przypominało mi dlaczego lubię być producentem.”